Partner serwisu
19 grudnia 2017

Rafał Ruta: Zapadasz w senność, zamykasz oczy…

Kategoria: Felietony Rafała Ruty

Na początek ćwiczenie wyobraźni. Proszę usiąść wygodnie albo nawet się położyć i ściszyć telefon. Po kolejnych akapitach policzę do dziesięciu, a Państwo na trzy minuty przeniosą się do opisanej sceny. Wyobraźmy sobie, że to się dzieje tu i teraz. Użyjmy wszystkich zmysłów: wzroku, słuchu, smaku, zapachu i dotyku. Zapraszam Państwa do świata waszej wyobraźni. Zobaczmy, usłyszmy, posmakujmy, poczujmy i dotknijmy tych wyobrażeń. Spotykamy się za dziesięć minut.

Rafał Ruta: Zapadasz w senność, zamykasz oczy…

1. Białe pomieszczenie laboratoryjne. Szklane naczynia, pipety, mikroskopy, elektroniczny sprzęt niczym na statku kosmicznym. Ludzie w śnieżnobiałych fartuchach, w okularach ochronnych, pochylają się nad szklanymi naczyniami, niektórzy trzymają pipety, inni oglądają pod światło zawartość kolb. Czystość, cisza, profesjonalizm, skupienie…

2. Luksusowo i elegancko wyposażona sala konferencyjna. Wygłuszone pomieszczenie, miękki wełniany dywan, owalny stół z drogiego drewna i eleganckie krzesła. Przy stole grupa wytwornych osób: garnitury, koszule i krawaty u mężczyzn, dopasowane kostiumy u kobiet, wszystko z najlepszych domów mody. Szwajcarskie zegarki, wypielęgnowane dłonie, paznokcie i fryzury. Na stole tabele, wykresy, raporty. W powietrzu zapach milionów dolarów.

3. Rajska plaża. Biały aksamitny piaseczek. Palmy zwieszają się nad lazurową, ciepłą, głaszczącą skórę wodą. Leżaki, parasole, drewniane domki plażowe pokryte strzechą z liści palmowych. Muzyka. Przystojni mężczyźni i atrakcyjne kobiety cieszą się życiem: opalają się, śmieją, kąpią, popijają drinki z łupin orzechów kokosowych, tańczą. W tle luksusowy hotel z basenami, tarasami, trawnikami, restauracjami. Beztroski tłum zażywa tropikalnego wypoczynku…

Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden… OTWIERAMY OCZY!

Ach… Chciałbym zacytować Kalinę Jędrusik i zaśpiewać „nie, nie, nie budźcie mnie”! Mi też było z Państwem dobrze w ostatniej scenie. Ale mam dziesięć zaległych e-maili, pięć telefonów, dwa raporty, spotkanie z klientem, a dzisiaj muszę wysłać ten felieton do „Przemysłu Farmaceutycznego”. Wracamy więc do naszych warsztatów psychologicznych:

1. W której scenie czuli się Państwo najlepiej?

2. Która scena najbardziej kojarzy się Państwu z branżą farmaceutyczną?

W drugiej części eksperymentu proszę, żeby dali Państwo ten felieton do przeczytania osobie niezwiązanej z branżą farmaceutyczną (odpadają pracownicy Waszej firmy, dostawcy, audytorzy, itp.). Niech ta osoba przejdzie przez wszystkie trzy wizualizacje, a potem porównajcie odpowiedzi.

Oczywiście to nie nauka, tylko żartobliwy „eksperyment myślowy”, ale przy okazji chętnie poznam wyniki. Mój rezultat: osoby z branży kojarzyły farmację z pierwszą sceną. U pozostałych (pozytywnie nastawionych do branży) przeważały skojarzenia ze sceną „biznesowo-oligarchiczną”. Osoby o neutralnym albo negatywnym nastawieniu wyobrażały sobie, że pracownicy firm farmaceutycznych (oraz współpracujący z nimi lekarze i farmaceuci) „śpią na kasie” i spędzają życie jak w scenie „rajskiej”.

Do złych opinii o branży bardzo przyczyniają się tzw. „wilki z Wall Street”, np. Martin Shkreli, którego firma Turing Pharmaceuticals wywołała oburzenie w USA, podnosząc na „kosmiczny” poziom ceny niektórych leków (np. Daraprim z 13,50 na 750 dolarów). Wkrótce doszły oskarżenia o oszustwa, kradzieże, fałszerstwa, itp. Wizerunek Martina Shkreli to żenująca nowobogackość: ostentacyjna konsumpcja oraz publiczne popisywanie się bogactwem (samochody, jachty, samoloty, rezydencje, itp.). Shkreli jest dumny z postawy „greed is good” i przedstawia ją jako działanie na korzyść udziałowców. W USA stał się „dyżurnym” czarnym charakterem świata biznesu, ale złe skojarzenia przenoszą się na całą branżę.

Mam nadzieję że nie chcą Państwo naśladować tego osobnika, ale zapewne większość chętnie pobawiłaby się na rajskiej plaży. Każdy lubi czasem pofantazjować i nie ma w tym nic złego. Jeżeli ten felieton pomógł Państwu na chwilę przenieść się w bajeczny świat, to cieszę się, że miałem w tym swój udział.

Jednak możemy mieć udział w czymś ważniejszym. Możemy sprawić, aby nasi znajomi nie widzieli w firmach farmaceutycznych tylko chciwych korporacji. Przy okazji nieoficjalnego spotkania opowiedzmy o GMP. Podzielmy się ciekawostkami: przebieranie się, higiena, dokumentowanie przepływu surowców, opakowań, pracy maszyn, przygotowanie do audytów. Dwa lata temu przeszedłem z finansów do produkcji kontraktowej i kilka tygodni szkoliłem się na produkcji z zagadnień wytwarzania i jakości. Byłem w pozytywnym szoku i odkryłem firmę na nowo, choć miałem w niej 15 lat stażu. To może być nasz „szeptany” PR – nie nudne procedury, ale zabawne anegdoty związane z GMP, inspekcjami, itp. Wszystkie te magiczne rytuały nie są marketingiem, bo odprawiamy i celebrujemy je w imię bezpieczeństwa i jakości. Jednak każdy z nas może zrobić z GMP fajny marketing i coś dobrego dla wizerunku branży farmaceutycznej, czyli dla wspólnego dobra.

PS. Czy ktoś jeszcze jest na plaży?! Halo! Pobudka!

Felieton został opublikowany w numerze 6/2017 czasopisma "Przemysł Farmaceutyczny"

MMA
2017-12-21
Och ta lekkość ! Podziwiam ! Pozdrawiam!
Rafał Ruta
2017-12-23
Dziękuję za miłe słowa. Nie spodziewałem się, że moje felietony będą nawet komentowane. To miłe...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ