Partner serwisu
09 stycznia 2018

Rafał Ruta: Tragedia farmaceutyczna

Kategoria: Felietony Rafała Ruty

Bodajże pierwszy Nuddlegg wprowadził na rynek pralki tak zautomatyzowane, że same oddzielały bieliznę białą od kolorowej, po wypraniu zaś i wyżęciu prasowały ją, cerowały, obrębiały i oznaczały pięknie haftowanymi monogramami właściciela, a na ręcznikach wyszywały dydaktyczne, krzepiące sentencje, w rodzaju: „Kto rano wstaje, temu robot daje”, itp. Snodgrass zareagował na to rzuceniem w sieć handlową pralek, które same układały czterowiersze do wyszywania, w zależności od kulturalnego poziomu i wymagań estetycznych klienta. Następny model pralki Nuddlegga wyszywał już sonety; Snodgrass odpowiedział pralkami podtrzymującymi konwersację w łonie rodziny podczas przerw programu telewizyjnego.

Stanisław Lem – „Tragedia pralnicza” (1963) w tomie „Dzienniki gwiazdowe”, Wydawnictwo Literackie 2001, s. 399

Rafał Ruta: Tragedia farmaceutyczna

Wiedzą już Państwo, że Stanisław Lem jest moim autorytetem na wieki wieków — stąd inspiracja do felietonu w numerze poświęconym nowoczesności. Wizja rozwoju technologii i funkcji pralek pochodzi z 1963 r. Pierwsza polska pralka automatyczna Polar PS 663 Bio powstała 8 lat później. Do lat osiemdziesiątych była produktem luksusowym, dostępnym „spod lady”. W większości domów długo królowała nieśmiertelna „Frania” – wielki kocioł z wirnikiem w dnie – produkowana od 1958 r. Oprócz prania używano jej do produkcji majonezu, śmietany, dżemów, napojów, serów, ciasta i betonu. Nie wiem, czy mieszała też maści i kremy – nie zdziwiłbym się. Dla porównania, w USA pralki automatyczne używane są od 1937 r. W „Tragedii pralniczej” postęp sprawia, że zyskują one inteligencję, domagają się praw obywatelskich, a potem chcą zdominować świat.

W latach 60. XX w. postęp technologiczny był postrzegany niemal wyłącznie pozytywnie. Po II wojnie światowej kwitło „państwo dobrobytu” w Europie Zachodniej i „amerykański sen” w USA. Rozwój technologii komputerowych i kosmicznych dawał cywilizacji Zachodu wszelkie powody do dumy i optymizmu. Również na Wschodzie, a nawet w literaturze SF powszechna była wiara, że nauka i technologia przyniosą nam powszechną szczęśliwość, że wkrótce znikną choroby, głód, nienawiść i wojny. Kiedy 48 lat temu wylądowaliśmy na Księżycu, wydawało się, że wszechświat stoi przed nami otworem. Pamiętam wizję, że w 2000 r. dzieci będą latać do szkoły na tornistrach ze śmigiełkami. Dla mnie i tak najbardziej abstrakcyjną wizją roku 2000 było to, że będę miał 27 lat!

Śpiewających pralek chyba jeszcze nie ma, ale grającą sam mam w domu. Najbardziej zbliżony do wizji inteligentnych pralek jest chyba rynek smartfonów. Dwaj główni konkurenci w zaciętej rywalizacji zarzucają nas „flagowcami” z dziesiątkami funkcji i technologii, wśród których rozmowy telefoniczne są marginesem. Internet trwale zmienił relacje społeczne, świat staje się „wirtualny”, ale czy gdy nie było smartfonów i Internetu życie było gorsze? Czy jesteśmy mądrzejsi i szczęśliwsi dzięki wszechobecnej technologii?

Interesowałem się ostatnio tzw. ruchem antyszczepionkowym. Według badania pisma naukowego EBioMedicine z 2016 r. (66 tys. osób w 67 krajach), 12% osób wierzy w szkodliwość szczepień. „Liderem” jest tu Europa. Wśród badanych Francuzów 41% wierzy, że szczepienia wywołują np. autyzm. Ruch tzw. „anti-vaxxers” w USA skupia 25% osób. Niemal bez zastrzeżeń ufają szczepieniom osoby pow. 65 roku życia i z najmniej rozwiniętych krajówAfryki i Azji. Te osoby mają zapewne własne doświadczenia i wspomnienia chorób zakaźnych z okresu sprzed upowszechnienia szczepień. Rzadsze korzystanie z Internetu przełożyło się na większe zaufanie do nauki, a częstsze korzystanie – na wzrost postaw irracjonalnych.

Nowoczesność, automatyzacja, komputeryzacja, komunikacja w społeczeństwie informatycznym idą w odwrotnym kierunku niż w hurraoptymistycznych wizjach połowy XX wieku. Internet daje dostęp do artykułów naukowych, encyklopedii i ekspertów. Na takich samych prawach funkcjonują jednak największe brednie, złe emocje i nienawiść. Wizerunkiem Internetu staje się irracjonalizm, nieuctwo i zwykłe chamstwo. Te postawy promieniują niestety na ogół relacji społecznych.

Farmacja oparta jest na nauce, a systemy zapewnienia jakości mają zapewniać bezpieczeństwo klientów. Jednocześnie wiele osób woli wierzyć przestępcom, oferującym w Internecie szkodliwe, czasem śmiertelnie groźne „prochy”, dzięki którym mamy być piękni, szczupli, pełni wigoru, mądrzy i w ogóle lepsi. Magia zawsze była częścią życia, kontrolowaną przez „wtajemniczonych”: magów, szamanów, czarowników. Ale Internet sam stał się „czarownikiem” i rozdmuchał magię na cały świat. Czy przyszłością nauki będzie „zejście do podziemia”, upodobnienie do kasty kapłanów egipskich, pielęgnujących wiedzę na własnej „wyspie”, w oderwaniu od otoczenia?

PS. Produkcję pralki Polar PS 663 Bio zakończono w 1988 r. Frania wciąż jest produkowana i znajduje nabywców. Nie działa w Internecie ani w SAP, nie łączy się ze smartfonem, nie ma skanera twarzy ani wyświetlacza. Ale pierze! I to bez bieżącej wody!

Felieton został opublikwany w nr 5/2017 dwumiesięcznika "Przemysł Farmaceutyczny".

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ