Niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Imieniny: Damazego, Daniela KONTRAST

Partner serwisu:
Data rozpoczęcia konferencji:

19 października 2016 r.

Miejsce konferencji:

MCC Mazurkas Conference Centre & Hotel w Ożarowie Mazowieckim (ul. Poznańska 177)

Organizator

 

V Międzynarodowa Konferencja Przemysł Kosmetyczny

Mają cztery nosy [PRZECZYTAJ WYWIAD]

01.08.2016

O tworzeniu nieistniejącego zapachu białej koniczyny, o dziedziczeniu dobrego węchu z pokolenia na pokolenie, o perfumach ponadczasowych i szytych na miarę oraz o powieści „Pachnidło” mówi dr Władysław S. Brud z firmy POLLENA-AROMA, w której pracuje 4 perfumiarzy.

 

  • Perfumiarz to nie jest popularny zawód…

Szacuje się, że na świecie działa ok. dwustu „nosów”. W Polsce perfumiarzy jest sześciu, z czego czterech pracuje w POLLENA-AROMA. Wszyscy z nich to nasi uczniowie. Przez wiele lat w fi rmie kształciliśmy stypendystów UNIDO. Dzisiaj dalej uczymy, ale już nie konkurencję, a tylko naszych ludzi.

  • Jakie cechy powinien posiadać tzw. nos?

Trzeba podkreślić, że wyróżnia się dwie grupy perfumiarzy: tych, którzy tworzą, czyli tę elitę wspomnianych 200 osób na świecie, oraz tych, którzy odtwarzają, oceniają zapachy. Wszyscy bez wyjątku muszą posiadać odpowiednie cechy fizjologiczne, takie jak umiejętność rozróżniania i zapamiętywania zapachów, a do tego znakomitą pamięć zapachową. Dodatkowo, a może przede wszystkim, perfumiarze-twórcy muszą mieć zmysł artystyczny, bo ich praca to nie tylko rzemiosło. Często powtarzam studentom, że tworzenie kompozycji zapachowej jest tak łatwe, jak tworzenie symfonii – właściwe substancje należy połączyć w odpowiednich proporcjach tak samo, jak właściwe nuty zapisać w odpowiednich miejscach na pięciolinii. Poza tym zapach, tak jak melodia, zawsze najpierw powstaje w głowie artysty.

  • Ile zapachów jest w stanie rozpoznać dobry perfumiarz?

Przez lata we wszystkich publikacjach i książkach podawało się informację, że w przypadku perfumiarza jest to ok. 20 tysięcy zapachów, zaś przeciętnego człowieka – o połowę mniej. Od 2004 roku inaczej zaczęto postrzegać możliwości zmysłu węchu. Wtedy Linda B. Ruck oraz Richard Axel otrzymali Nagrodę Nobla za odkrycie rodziny genów kodujących, tzw. receptorów odorantów. Okazało się, że rodzina ta stanowi 2% całego genomu człowieka! To bardzo dużo. Na tej podstawie można więc przypuszczać, że mówimy o rozpoznawaniu przez człowieka nie tysięcy, a bilionów zapachów.

  • Jeżeli jest ich aż tyle, czy te zapachy się nie mieszają?

Mieszają, ale nos daje sobie z tym radę. Struktura pomiędzy receptorami węchowymi, których prawdopodobnie mamy ok. 5 milionów, nie jest do końca znana.węchowej i hipokampu następuje selekcja zapachów. Wszystkie te, które są kwalifi kowane jako znane i niepotrzebne, nie dochodzą do naszej świadomości. Kiedy wchodzi się do własnego domu, jeżeli nie wydarzyło się w nim nic niezwykłego, ponadstandardowego, to nic nie czujemy. A tak naprawdę ten dom to miliony unoszących się w powietrzu zapachów. Nos po prostu wie, które z nich są dla nas ważne, a które można zignorować.

  • Jeżeli odbieranie zapachów ma podłoże genetyczne, czy można zaryzykować stwierdzenie, że dobry węch dziedziczy się z pokolenia na pokolenie – jak dobry słuch?

Niestety tak. Niestety, bo to dyskwalifi kuje tych ludzi, którzy mają dużą wiedzę i bardzo chcieliby zająć się kreowaniem zapachów, ale nie mają ku temu pre
dyspozycji genetycznych. Jak więc widać, perfumiarz to zawód wyłącznie dla wybranych.

  • Ale wiedza z zakresu chemii na pewno pomaga.

Oczywiście. Wykształcenie kierunkowe, tzn. ukończenie studiów chemicznych czy farmaceutycznych, jest jak najbardziej wskazane. Każda substancja pachnąca jest przecież związkiem chemicznym. Poza tym, wymagania co do jakości kompozycji zapachowych są coraz wyższe. Żeby im sprostać, perfumiarz musi umiejętnie połączyć predyspozycje genetyczne z odpowiednią wiedzą.

  • Jak tworzy się zapach do konkretnego wyrobu?

Większość składników, szczególnie chemii gospodarczej, po prostu brzydko pachnie. Pierwszym

zadaniem perfumiarza jest więc „przykrycie” nieprzyjemnego zapachu poprzez obniżenie jego progu wyczuwalności. Do tego niezbędna jest nam dokładna znajomość składu danego produktu.

Czasem tworzymy kompozycję już na etapie powstawania receptury wyrobu klienta. Istnieją bowiem składniki, których w żaden sposób nie da się zaperfumować. Trzeba wówczas unikać ich w składzie produktu.

Bywa i tak, że kosmetyk powstaje nie w dziale R&D, a w dziale marketingu – od koncepcji zapachu, bo w danym momencie akurat jest popyt np. na coś rumiankowego. Trendy w perfumerii są niczym trendy w modzie.

  •  Waszymi klientami są m.in. firmy farmaceutyczne.

Zgadza się. Robimy dla nich kompozycje zapachowe do kosmetyków, a także aromaty spożywcze do leków i suplementów diety oraz olejki eteryczne, które mają właściwości aromaterapeutyczne. Wszystko zgodnie z GMP.

POLLENA-AROMA oferuje m.in. tworzenie perfum spersonalizowanych, czyli zrobionych pod konkretną osobę. Czy jest to trudna sztuka? Powiedziałbym nawet, że bardzo trudna. Dana kompozycja zapachowa może zupełnie inaczej pachnieć na danej skórze. Trzeba więc dopasować perfumy do zapachu skóry konkretnej osoby. W Polsce perfumy szyte na miarę są jeszcze mało popularne, nawet wśród celebrytów. W USA każdy aktor czy piosenkarz ma swój własny zapach.

  • O jakie zapachy najczęściej proszą klienci indywidualni?

W tej chwili często słyszymy: „perfumy mają pachnieć świeżo”. Jest to trend z ostatniego roku. Wtedy kompozycję tworzymy z wykorzystaniem zapachów z grupy zielonych oraz morskich.

  • A jakie było najdziwniejsze zadanie, które otrzymaliście?

Zostaliśmy poproszeni o stworzenie zapachu białej koniczyny. Cały problem polega na tym, że biała koniczyna nie pachnie. Nasze „nosy” musiały sobie i z tym jakoś poradzić (śmiech).

  • Niektóre perfumy znanych modowych marek znikają z półek wraz z nadejściem nowego sezonu. Inne są obecne na rynku nawet kilkadziesiąt lat. Jaki jest sekret zapachu ponadczasowego?

A jaki jest sekret symfonii Beethovena? Jest to po prostu wielkie dzieło.

Większość młodzieży nie lubi Chanel No. 5. Yves Saint Laurent powiedział kiedyś, że do tego zapachu trzeba dorosnąć i coś w tym jest. Dla mnie właśnie to ten współczesny zapach powinien wygrać w konkursie „perfumy ponadczasowe”. Piątka od Chanel jest elegancka, bez przesady w żadną stronę. Ma w sobie coś takiego bardzo neutralnego. Poza tym marketing oparty na ciekawej historii tych perfum też zrobił swoje.

Coco Chanel otwierała nowy butik w Cannes. Wtedy właśnie wpadła na pomysł, żeby sprzedawać również zapachy sygnowane swoim nazwiskiem. Jej znajomi skontaktowali ją z perfumiarzem z Rosji, który pracował we francuskiej fi rmie. To on przedstawił jej 20 autorskich kompozycji zapachów, nazwanych numerami od 1 do 20. Z nich Coco Chanel wybrała numer 5 i zadecydowała, że tak będzie się nazywał. Wybrała jeszcze numer 19, jednak te perfumy nie zrobiły już takiej furory. Widocznie nie były aż tak wielkim dziełem jak No. 5.

  • Siła zapachu potrafi  być ogromna – zgodzi się pan z takim stwierdzeniem?

Oczywiście. Powstała nawet nauka nazywana aromamarketingiem. Na przykład badania Amerykanów i Francuzów wykazały, że odpowiedni zapach w sklepie jubilerskim powoduje, że klienci zostają w nim dwa razy dłużej. Istnieje więc większe prawdopodobieństwo, że coś kupią. Sklepy spożywcze natomiast, żeby przyciągnąć klienta, wykorzystują np. zapach świeżego pieczywa.

  • A czy zapach może mieć taką moc, jak w scenariuszu „Pachnidła”?

„Pachnidło” to niezwykła powieść, na podstawie której powstał później fi lm. Co ciekawe, z punktu widzenia technologii zapachu, nie ma w niej ani jednego błędu merytorycznego. Choć trudno w to uwierzyć, zdarzenia w niej opisane, są możliwe. Z jednej strony adaptujemy się do zapachów i z każdym wąchaniem czujemy mniej intensywnie. Z drugiej, odpowiednia manipulacja zapachem może doprowadzić do stanu obłędu, do przedawkowania zapachu, a nawet do śmierci spowodowanej zapachem. Przed tym w pewien sposób chroni nas narząd węchu. Gdyby człowiek odczuwał wszystkie zapachy, które go otaczają, a nie dochodzą do jego świadomości, zwariowałby natychmiast. Zareagowałby jak komputer zainfekowany milionem wirusów. 

Rozmawiała Patrycja Zawadzka

Fot. BMP

 

PARTNERZY

  • <p>Honorowy Gospodarz</p>
  • Partner branżowy
  • <p>Partner branżowy</p>
  • Patronat merytoryczny
  • Patronat merytoryczny
  • <p>Patronat medialny</p>
  • Patronat medialny
  • Patronat medialny
  • Patronat medialny
  • <p>Organizator</p>

Na skróty

© 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. BMP'      O nas   Reklama   Newsletter   Polityka prywatności   Kontakt

Realizacja: Marcom Interactive
Newsletter BMP

Najważniejsze informacje ukazujące się w naszym portalu mogą otrzymać Państwo na skrzynkę e-mail za pomocą naszego bezpłatnego newslettera. Aby go zamówić prosimy wpisać swój adres e-mail w poniższym polu. Zapraszamy!

Polityka prywatności
Akceptuję
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.