Sobota, 3 grudnia 2016 r.

Imieniny: Franciszka, Ksawerego KONTRAST

Partner serwisu:

Wirtualna korporacja

Krzysztof Jakubiak

Literacka postać Lejzorka Rojtszwańca na stałe weszła do kanonów ekonomii dzięki błyskotliwemu powiedzeniu: „Zwalniają – znaczy się będą zatrudniać”. To jeden z ulubionych cytatów wszelkich analityków rynku pracy i ekspertów od gospodarki oraz administracji.

     Idealnie pasuje jako komentarz do wszelkich rządowych planów i obwieszczeń o ograniczaniu wielusettysięcznej armii urzędników. Dlatego z upodobaniem przywołują go także eksperci komentujący poczynania rządu. A rząd dokłada wszelkich starań, aby udowodnić prawdziwość tego stwierdzenia.
    Czy tylko rząd? Kiedy równocześnie z wolnorynkową rewolucją w polskim biznesie wkroczyły do nas duże korporacje, ich początki były podobne. Powstawały jako małe przedstawicielstwa, kilkuosobowe spółki szukające kontaktów handlowych. Rozrastały się w błyskawicznym tempie. Często uczestniczyły w prywatyzacji dużych państwowych przedsiębiorstw. I tak w ciągu jednej dekady powstał u nas kapitalizm korporacyjny.
    Ale cykl życia korporacji zakłada utrzymywanie chwiejnej równowagi między dwiema przeciwstawnymi tendencjami – do rozrostu struktur oraz do ich zmniejszania. Tendencja do ograniczania struktur najczęściej wiąże się z ograniczaniem zatrudnienia oraz jak najszerszym wykorzystywaniem outsourcingu do obsługi możliwie wielu procesów zarządzania i produkcji.
    Nikogo nie dziwi zatem zlecanie zewnętrznym dostawcom takich usług, jak: ochrona, sprzątanie, transport, prace biurowe, infrastruktura. Coraz więcej pojawia się centrów usługowych w zakresie księgowości, IT, zakupów, logistyki. Wynajmujemy pracowników sprzedaży, zlecamy projekty agencjom marketingowym. Także redukcje pracowników oraz zatrudnianie nowego personelu dokonywane jest rękami wynajętych specjalistów.
    Wydawać by się mogło, że wewnątrz firmy muszą pozostawać działy badawczo-rozwojowe. Zespoły specjalistów tworzących i rozwijających nowe technologie, i produkty teoretycznie są największym skarbem organizacji. Powinny być bezpiecznie, głęboko ukryte w przepaścistych strukturach korporacji.
    Tymczasem przemysł farmaceutyczny udowadnia, że nic bardziej mylnego. Z powodzeniem mniejsza lub większa część procesu wymyślania, rozwijania, badania i wdrażania nowych produktów w wielu korporacjach podlega outsourcingowi. Z dobrym skutkiem ogranicza się w ten sposób ryzyko finansowe, redukuje koszty, uelastycznia
działanie i przyspiesza rozwój portfolio.
    Czy jest zatem jakaś część firmy, której nie można „wyrzucić” poza jej struktury? Przecież nawet zarządy bywają obsadzane zewnętrznymi specjalistami. Często z dobrym skutkiem. Wirtualne korporacje nie posiadają biur, nie znają pojęcia stałych struktur ani zespołów.
    I tak drogą eliminacji dochodzimy do wniosku, że jedynym elementem firmy, którego nie można poddać outsourcingowi jest... duch przedsiębiorczości ożywiający tę firmę. Coś ulotnego, co pojawia się na spotkaniach i przynosi owoce w postaci nowych pomysłów i idei. Coś czasami błyśnie w pracy zespołowej. Coś zaiskrzy na spotkaniu prezesa z właścicielem. Coś pozwala dyrektorowi marketingu wymyślić nowy koncept wejścia na rynek. Coś tworzy wartość dodaną. O takiej firmie mówi się, że ma szanse na sukces, bo ma to „coś”. Wszystko inne można kupić lub wynająć.

 

Autor: Krzysztof Jakubiak

Felieton został opublikowany w magazynie "Przemysł Farmaceutyczny" nr 2/2012

 

 

Na skróty

© 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. BMP'      O nas   Reklama   Newsletter   Polityka prywatności   Kontakt

Realizacja: Marcom Interactive
Newsletter BMP

Najważniejsze informacje ukazujące się w naszym portalu mogą otrzymać Państwo na skrzynkę e-mail za pomocą naszego bezpłatnego newslettera. Aby go zamówić prosimy wpisać swój adres e-mail w poniższym polu. Zapraszamy!

Polityka prywatności
Akceptuję
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.