(Nie)legalna reklama leku i dozwolona twórczość artystyczna, czyli krótki komentarz do sprawy wokół utworu „Zakochałem się pod apteką”
Główny Inspektorat Farmaceutyczny wyjaśnia, czy wykorzystanie nazwy produktu leczniczego w piosence mogło stanowić de facto nielegalną reklamę produktu leczniczego - a to kwestia regulowana prawnie w Polsce i UE.

Kiedy reklama leku staje się nielegalna?
W świetle Prawa farmaceutycznego reklamą produktu leczniczego jest każde działanie mające na celu zwiększenie jego przepisywania, sprzedaży lub konsumpcji, niezależnie od formy i deklarowanych intencji. Reklama jest nielegalna, gdy dotyczy leku na receptę i jest kierowana do publicznej wiadomości, gdy wprowadza w błąd, wykracza poza treść ChPL, pomija wymagane ostrzeżenia lub ma charakter ukryty (pośredni), np. poprzez popkulturę, influencerów czy kontekst rozrywkowy, jeśli można wykazać efekt promocyjny. Jak widzimy pojęcie "reklamy" jest rozumiane dość szeroko. Orzecznictwo sądów administracyjnych konsekwentnie podkreśla, że liczy się skutek i przekaz dla odbiorcy, a nie intencja nadawcy, co znacząco rozszerza granice odpowiedzialności regulacyjnej. W obecnym stanie prawnym reklama produktu leczniczego może być prowadzona wyłącznie przez podmiot odpowiedzialny lub na jego zlecenie. Nie wyłącza to jednak możliwości uznania zachowania osoby trzeciej jako reklamy, w sytuacji, gdy osoba ta działa "na własną rękę" i bez porozumienia z podmiotem odpowiedzialnym. Jeśli organ nadzoru uzna, że działanie osoby trzeciej spełnia ustawowe przesłanki definicji "reklamy", podejmuje odpowiednie środki prawne, m. in. wszczęcie postępowania w przedmiocie prowadzenia reklamy produktu leczniczego bez zlecenia i z pominięciem typowych dla reklamy kierowanej do publicznej wiadomości ostrzeżeń. Oczywiście zapewnione są odpowiednie środki odwoławcze i od decyzji GIF można odwołać się do sądu administracyjnego.
Bezpieczeństwo, praktyka apteczna i prawo
Każdy lek, w tym ten dostępny bez recepty, ma jasno określone wskazania, przeciwwskazania i ryzyka, w tym potencjał uzależniający i toksyczność przy nadużyciu (np. uszkodzenie wątroby przy nadmiernej dawce). Farmaceuta zgodnie z obowiązującymi przepisami może odmówić wydania leku, jeśli istnieje podejrzenie, że produkt miałby być wykorzystany poza uzasadnionym medycznie wskazaniem, co dotyczy też leków OTC. To przykład praktyki wynikającej z obowiązujących przepisów o obrocie produktami leczniczymi i standardów farmaceutycznych.
Jakie znaczenie ma sprawa dla branży Life sciences & healthcare?
Ta sprawa to wyraźne potwierdzenie, że kultura popularna i social media mogą wpływać na zachowania zdrowotne, co stawia przed branżą Life sciences & healthcare konieczność aktywnej edukacji i komunikacji w obszarze bezpiecznego stosowania leków. Odpowiedzialne prezentowanie produktów, monitoring trendów i współpraca z regulatorem stają się kluczowe, by przeciwdziałać błędnym nawykom oraz chronić pacjentów przed ryzykiem wynikającym z nieprawidłowego użycia leków.
Dla regulatora poruszenie społeczne w tej sprawie to sygnał, że należy zważyć interesy i wartości osób zagrożonych potencjalną reklamą (pacjentów, często młodych ludzi narażonych na nadmierne stosowanie leków) z wolnością i swobodą artystyczną i może zastanowić się nad inną formą ochrony.
Znaki towarowe w piosenkach – czy można używać nazw produktów?
Prawo ochronne na znak towarowy chroni jego komercyjne użycie w handlu i działalności zawodowej. Monopol na jego używanie nie obejmuje natomiast twórczości artystycznej, która czasami posługuje się prawdziwymi nazwami produktów, aby dodać tekstowi realizmu czy pożądanego brzmienia.
Naszym zdaniem w przypadku piosenki Taco Hemingwaya i wykorzystania w jej tekście nazwy „Solpadeine” nie można mówić o naruszeniu prawa ochronnego do tego znaku towarowego, ponieważ artysta korzysta z przysługującej mu swobody wypowiedzi. Nazwa leku pojawia się w utworze wyłącznie jako element opisu wspomnień bohatera i nie oznacza, że artysta sprzedaje lek ani go reklamuje.
Zdaje się, że przeciętny odbiorca nie pomyśli, że producent leku sponsoruje piosenkę ani że istnieje jakaś współpraca handlowa, a ryzyko, że odbiorcy uznają, iż producent popiera utwór, jest znikome – o ile producent nie sponsorował jego powstania.
Nie widzimy też podstaw, by uznać, że sposób użycia nazwy „Solpadeine” w piosence szkodzi renomie znaku towarowego. Lek nie jest ośmieszany ani przedstawiany w złym świetle – w tej piosence funkcjonuje jako element codziennego życia bohatera, wręcz pokazany w romantycznym („różowym”) świetle, gdy jego wybranka wyciąga z siatki wspomniany specyfik. Nawet jeśli tekst sugeruje, że bohater może nadużywać leku, nie oznacza to deprecjacji marki.
Podsumowując, uważamy, że użycie nazwy „Solpadeine” w piosence mieści się w granicach dozwolonej twórczości artystycznej i nie narusza prawa ochronnego do znaku towarowego.
Adw. Roksana Strubel, Kancelaria LEGAL WELL-BEING
Adw. Dominika Chrabańska, Kancelaria LEGAL WELL-BEING
R. pr. Natalia Basałaj, Kancelaria Hansberry Tomkiel





Komentarze