Partner serwisu
31 października 2016

Farmaceuci nie chcą być właścicielami aptek

Kategoria: Z życia branży

TNS Polska przeprowadził badanie dotyczące stosunku farmaceutów pracujących w aptekach sieciowych i indywidualnych do planowanych zmian własnościowych zapowiadanych przez Ministerstwo Zdrowia.

Farmaceuci nie chcą być właścicielami aptek

Celem badania było poznanie opinii farmaceutów na temat planów wprowadzenia zmian w ustawie prawo farmaceutyczne, których konsekwencją miałby być między innymi obowiązek posiadania 51 procent udziałów w aptece przez osoby z dyplomem magistra farmacji. W badaniu wzięli udział farmaceuci zza tak zwanego „pierwszego stołu” oraz kierownicy aptek niebędący jednocześnie ich właścicielami, pracujący zarówno w aptekach indywidualnych jak i sieciowych w różnych regionach Polski.
 

Brak zainteresowania kupowaniem udziałów
 

Z analizy opinii ankietowanych farmaceutów wynika, że już na początku rozmowy jedynie 35 procent z nich było zainteresowanych wykupieniem udziałów (częściej byli to farmaceuci z aptek sieciowych). Planowali oni wydać na zakup udziałów średnio około 140 tys. złotych a pieniądze na ten cel miałyby pochodzić głównie z ich oszczędności lub kredytów bankowych. Sytuacja zmieniała się natomiast diametralnie w momencie, gdy farmaceuci poznawali koszty takiego przedsięwzięcia (około pół miliona złotych) -  wtedy skłonność do przejęcia własności aptek malała do 12 procent.

 

– Nie jesteśmy zaskoczeni wynikami badania. Nasi członkowie zrobili podobne rozeznanie w swoich aptekach. Usłyszeli, że ich pracownicy nie chcą być biznesmenami, nie po to kończyli farmację, żeby ugrzęznąć w dokumentach księgowych, zamówieniach i rozliczeniach. Oni chcą pomagać ludziom, zdają sobie sprawę z tego, że bycie właścicielem apteki to nie tylko profity, ale również odpowiedzialność za pracowników, płynność finansową przedsiębiorstwa czy ewentualne długi - mówi Bożena Szymańska, magister farmacji wiceprezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Podobna sytuacja miała miejsce na Węgrzech. Tam ponad 80 procent pracowników aptek, którym zaproponowano wstąpienie do spółek, nie wykazało zainteresowania udziałem w nich, po pierwsze
z powodu braku kapitału lub niechęci do jego inwestowania a po drugie z powodu obaw przed braniem odpowiedzialności za prowadzenie apteki i wszystko, co się z nim wiąże.

 

Skąd się bierze pół miliona
 

Założona przez TNS Polska w badaniu średnia wartość apteki do przejęcia to około miliona złotych, zatem środki, którymi musiałby dysponować farmaceuta chętny do przejęcia udziałów w aptece, oscylowałyby w granicy pół miliona.

– Przyjąć można, że cena transakcyjna średniej apteki należącej do sieci wynosi w warunkach rynkowych około miliona złotych. Apteki sieciowe znajdują się najczęściej w najlepszych lokalizacjach, są dobrze rozpoznawalne i osiągają znaczne przychody, które znajdują swoje odzwierciedlenie w ich cenie – mówi Marcin Mirosław Kubiczek, ekspert ds. wyceny przedsiębiorstw.  

Wyliczenia ekspertów potwierdza raport Fundacji Republikańskiej, według którego średnia apteka indywidualna generuje obrót niższy o 41 procent i przyciąga o 38 procent mniej klientów niż apteka sieciowa .

– Przy wycenie wartości apteki nie należy także zapominać o tym, że 51 procent udziałów przejętych przez farmaceutę daje mu pakiet kontrolny a jednym z podstawowych praw rynku jest premia za pełną kontrolę nad firmą – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.


Źródło: informacja prasowa
fot.: freeimages

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ